Born To Die 'zine:


"Order Of Doom "
Miłe złego początki były już na poprzedniej materiale, a teraz mamy kontynuację jakże obskurnego, przebrzydłego black metalu. Nadal panowie tworzą surowe kawałki bez zbędnych pierdół i niepotrzebnej kakofonii dźwięków. Zwięźle, prosto i na temat, inaczej pisząc konkretnie i przejrzyście obrazują swoje muzyczne fascynację po raz drugi. Niema najmniejszych wątpliwości, komu oddają cześć i służ w wolne soboty.... Chociaż jedna kapela też służyła a dzisiaj gra całkiem, co innego. 16 minut niegłupiej rozpierduchy aż dziw bierze, że nie popieprzą nic trakcie grania. Zresztą czy to ktoś wyłapie! Osobiście wolę pierwszą demówkę ta jest odrobinę za szybka i tamta wbrew ogólnie przyjętej opinii miała lepsze brzmienie...

Artur

 


 

R' Lyeh 'zine:


"Order Of Doom"
Następca "Necrowar Holocaust" jest podobnie jak debiut do bólu garażowym black metalem. Przeważa scream, napierdalanka na garach i brzęcząca gitara. Zespołem interesuje się ponoć Time Before Time Rec, no ale tu o muzyce miałem. Mamy tu bowiem brudny i surowy black metal. Cóż dodać? Gdyby goście zaczęli w połowie lat 80-tych, byliby wówczas dobrą konkurencją dla Imperator! Pierwszy numer na "Order..." do bólu kojarzy się z... "Endless Sacrifice". Nie wiem na ile Bestiale są fanami łodzian, ale wzorzec mają bardzo dobry, więc być może będą z nich ludzie, he he! Zauważyłem też momentami średnio pasujące do całosci "wcinki" fragmentów growlujących. Sposób ich zaaranżowania nasuwa nieodparte skojarzenia z Blasphemy, co w wykonaniu BR, psuje deko klimat. Nie ukrywam jednakże, że będę się przyglądał tej kapeli, bo zapowiada się naprawdę ciekawie.

AD

 


 

Franang 'zine #9:


"Necrowar Holocaust" i "Order Of Doom"
Ta promówka zawiera dwa dema zaspołu ('00 i '04). Pierwsze z nich to obskurny i brutalny Black Metal w klimatach starego polskiego Black Metalu. Zespół brzmi jakby pochodził ze sceny lat 90-tych, podobnie do wczesnego Behemoth, Graveland itp. Produkcja typowo garażowa z surowym brzmieniem bębnów i wrzaskliwymi wokalami zagłuszającymi muzykę . Drugie demo jest o wiele bardziej brutalniejsze i jest to klasyczny polski Black Metal. Tym razem brzmią bardziej jak Blasphemy i Beherit z apokaliptyczną strukturą, pełną bluźnierczych partii przeważających nad wokalami. Tutaj melodia zupełnie ustępuje miejsca wojennym dźwiękom i kompletnie dewastującym pomysłom. W każdym bądź razie zespół ten na pewno nie należy do typowych i przeciętnych. Hail

 


 

Diabolical Holocaust'zine #2:


"Order Of Doom"
Bestial Raids nadchodzi z drugim albumem. Bardziej przemyślanym i rozbudowanym niż "Necrowar Holocaust" pokazujący swoje nowe oblicze zła i nienawiści do całej masy chrześcijańskiej. Kultywując przy tym starym zasadom gry brutalnego metalu. Załączając ów bestialski twór od razu dostałem po dupie tymi nieskazitelnymi dźwiękami. Od pierwszych sekund słyszałem tylko bas, więc sądziłem, że początek będzie delikatny (byłem pewien, że mają w sercu jeszcze trochę jezusa, ale teraz całkowicie się tych myśli i nadziei wyzbyłem hehe) ale chłopaki podążając swoją drogą, krocząc po ścieżkach chaosu, gniewu, furii, zwierzęcych orgii i brutalnych mordów zrobili mnie w cudzysłowego chuja :) Od samego początku przedstawiają nam sieczkę, która w połączeniu z growlami sprawia, że idzie się posikać ze strachu. Mi osobiście włosy dęba stanęły (co raczej byłoby niemożliwe, bo są dość długie) wsłuchując się w te kawałki. Demko jest jeszcze bardziej atrakcyjniejsze dzięki co chwila zmieniającymi się tempami i pojawiającymi się znienacka solówkami (mogły być odrobinkę dłuższe i bardziej czytelne). Jedynie co mnie lekko irytuje to tylko perkusja. Są momenty, że całkowicie zagłusza gitarę ale, że mając w miarę dobry słuch, wychwytuję pojedyncze dźwięki tegoż instrumentu. Jednak perkusja ma więcej zalet niż wad. Ma dobre czytelne brzmienie. Chodzi równiutko, a w wolniejszych tempach uderzenia w werbel są tak hipnotyzujące, że serce pompuje naszą krew do mózgu w jego rytm. "Order Of Doom" jest jedną wielką bitwą. Wiadomo pomiędzy kim jak również po której stronie stoi Bestial Raids. Na koniec materiału Zwierzęcy Najazd uraczył nas pieśnią wojenną ze znajdującymi się w tle odgłosami strzałów z karabinów itp. broniom. Twórcy "Necrowar Holocaust" i "Order Of Doom" są niezaprzeczalnie wielbicielami Blasphemy, Sarcofago, Von i poniekąd Beherit (ja osobiście tej kapeli za bardzo nie lubię), gdzie swoje uwielbienie i fascynację odzwierciedlają na w/w demówkach. Oni są pewnie zadowoleni z tego, że mogli nagrać i wydać te materiały a ja jestem zadowolony z tego, że Bestial Raids w ogóle powstał i godnie reprezentuje naszą rodzimą scenę metalową.

ocena: 4,5/6

Carniveau


 

Heretyk 'zine #2:


"Order Of Doom"
Tuż przed zamknięciem tego numeru dostaliśmy ku naszej potężnej uciesze nowe demo Bestial Raids. Tym razem tak jak zapowiadano, zapakowali się do bliżej mi nieznanego K.T.G. Studio gdzie zarejestrowano cztery nawałnice. Nie ma srania po krzakach. Nie ma lizania się po fiutach. Nie ma, że dzisiaj nie pije. Jest za to ostre łojenie w nawiązaniu do najlepszych tradycji War Metalu, na którego liderów w Polsce nam Bestial Raids powoli wyrasta. Jeżeli na półce macie płyty Blasphemy, Beherit, Conqueror czy Revenge to zróbcie też trochę miejsca na krążek Bestial Raids. No właśnie. Tym demo Sadist, Necron i C.Frost udowodnili, ze właściwie gotowi już są do zabrania się za jakiś pełno wymiarowy debiut. Tylko czy ktoś będzie chciał ich wydać. Ponoć już teraz klechy do spóły z pałami oprotestowali ich występ na "Mercilles East". Choć z drugiej strony, jak uczy historia Metalu, taka zła sława często może zespołowi pomóc. Póki co postarajcie się o demo "Order of Doom" i przygotujcie się na cztery piąchy... w oko, w dziąsło, w bufet i w jajca.


Krzysiek Łapicki