Born To Die 'zine:


"Necrowar Holocaust"
Gdzieś tam kiedyś wyczytałem, coś tam na temat BESTIAL RAIDS. Pomyślałem i zaryzykowałem, czego pewnikiem nie będę żałował, obojętnie, w jakiej to godzinie mego marnego żywota! Miażdżąca dawka nieświętego garażowego black metalu. Ekstremum prostoty w połączeniu z pokaźną dawką surowizny daje niezłego kopa, przez co entuzjastycznie człek podchodzi do wypustu Bestialskich Najeźdźców! BATHORY, BEHERIT, BLASPHEMY - takie nazwy cisną się na usta słuchając "Necrowar Holocaust". Po cóż więcej pisać, kombinować... Chaos, zgnilizna, siarka.. Wystarczy raz posłuchać i każdy jest w temacie i wie czy sięgnie po następną demówkę! Ja wiem, że to zrobię, bo już takową posiadam...

Artur

 


 

R' Lyeh 'zine:


"Necrowar Holocaust"
Przeglądając któregoś razu "Pawlakową Trumienkę" No.9 natrafiłem na reckę niejakiej właśnie Bestial Raids, że to i tamto, że brudno, że zatęchle, że napierdalają itd. Skrobnąłem więc do chłopaków, aby mi to cuś podesłali. Niedługo czekałem na przesyłkę, a jak tylko dotarłem do chałupy, zakupując oczywiście po drodze odpowiednią ilość alkoholu, zapuściłem zawartość koperty i... klasycznie dostałem w ryja... Podoba mi się takie rżnięcie! Dymając jakąś sucz przy dźwiękach tego dema można by rozerwać ją od środka doprowadzając do rychłego, ale bolesnego zgonu poprzez wykrwawienie do wewnątrz he he! Co do muzyki, to panowie: Necron, Sadist i C.Frost prezentują tu oprócz intra i outra 6 pozycji utrzymanych w klimatach Blasphemy / Beherit, ale w niektórych momentach nawet poczułem smród Darkthrone, dzięki czemu jeszcze bardziej się do tej pozycji przekonałem. Ogólnie rzecz ujmując to zajebista muza i jeżeli Panowie utrzymają ten klimat, krocząc przez korytarze i komnaty podziemia (czego im jak najbardziej życzę!!!), to naprawdę będziemy mieli kapelę, której polska scena na pewno nie będzie mogła się wstydzić. Ja tam stoję po ich stronie! Zajebiste! Napierdalać więcej!

Empherion

 


 

Necroscope 'zine #14:

"Necrowar Holocaust"
W pierwszej części rubryki recenzowałem NECROSADIST, obecnie mam przyjemność zaprezentować hordę, która zdaje się podążać podobną drogą co wspomniana. Bardzo dobrze, iż są w polskim piekle zespoły zorientowane na prymitywną, ze wszech miar surową i ekstremalną muzykę. BESTIAL RAIDS akurat czci klasyczny unholy black metal, eksponując całą prostotę, surowiznę i oczywiście "diabelskość" tej muzy. "Necrowar Holocaust" to w zasadzie rehearsal, logicznie więc iż sound mocno zalatuje garażem, gitarom brakuje mocy, ale takie dokładnie brzmienie świetnie się uzupełnia z gatunkiem, o którym teraz prawimy. BESTIAL RAIDS jest więc ekstremalny, co nie oznacza, iż forsuje wyłącznie najszybsze, "pneumatyczne" tempa, takie oczywiście też występują, jak np. w numerze tytułowym, czy "Blasphemy in the Holy Land", kiedy to uszy nasze torturuje całkiem konkretny muzyczny holocaust. Równie często przy tym grupa używa miarowych, naznaczonych diabelską rytmiką akordów, które znakomicie przywodzą na myśl pierwszą, garażową płytę BATHORY! Cały czas oczywiście mamy przyjemność z najprostszymi muzycznymi środkami, takie jednak też trzeba umieć zaadoptować z wyobraźnią, a twórcy "Necrowar..." mają zdaje się do tego pewny talent. Wszyscy black'owi ortodoksi muszą to mieć, a ja z uwagą będę obserwował dalsze grzeszne losy BESTIAL RAIDS.


Adam

 


 

Heretyk'zine:


"Necrowar Holocaust"
Taaa... tutaj nie ma wielkiej tajemnicy kto dla chłopaków z Bestial Raids stanowi największe inspiracje - Blasphemy, Beherit, Darkthrone... i wszystko jasne. No i bardzo dobrze. My w "Heretyku" jak najbardziej popieramy właśnie takie dźwięki. Hałas Bestial Raids robi okrutny. Taki tytułowy "Necrowar Holocaust" to totalna dźwiękowa kakofonia z jakże chwytliwym skandowaniem w "refrenie". Produkcja to oczywiście amatorka. Bardzo w przód wywalony jest bas, który rzęzi niemiłosiernie. Perkusja i gitary mają oczywiste "strojenie". Wszystko o czym piszę to oczywiście komplementy. Tak ma być. Taka konwencja i chuj! No właśnie. Wydaje mi się, że konwencja całkowicie przytłoczyła zarówno kompozycje, jak i cały przekaz Bestial Raids. Wpływ wymienionych wyżej na działalność zespołu jest aż nadto oczywisty. Nawet ksywy czy okładka to po prostu kopie czegoś co już było. Ja rozumiem, że War Metal, czy Necro Metal swoimi prawami się rządzi, ale następnym razem przydałoby się więcej oryginalności. Niemniej Bestial Raids to jeden z tych materiałów demo jakie przesłucham więcej razy niż potrzebne to jest by sklecić reckę. Na program demo składa się 6 utworów plus intro i outro. W sumie 15 minut muzyki.


Krzysiek Łapicki


 

Unholy Kingdom:


"Necrowar Holocaust"
Nie słucham black metalu, no ale cóż, obowiązek obowiązkiem, więc chcąc nie chcąc, musiałem napisać tę recenzję. A jednak black grany przez Bestial RAIDS ma coś wspólnego z grandem - jest przeznaczony dla "elitarnej" grupy słuchaczy, wątpię bowiem czy jakikolwiek młodziany fan kredek, czy dimmu zainteresowałby się tym bandem. To co słyszymy przez cały czas trwania tego demo to obskurny, surowy, archaiczny, zimny, zły , bluźnierczy black utrzymany w duchu nagrań Beherit. Mamy tu do czynienia z prostymi, bez cienia wirtuozerii kompozycjami, w których dominuje czasem nie do końca kontrolowany żywioł. Muzycy nie dbają widocznie o coś tak banalnego jak brzmienie, a szkoda, bowiem moim zdaniem jest to najsłabszy punkt ich produkcji. Cóż, black, zwłaszcza w tak obskurnej formie musi taki być i już. Czciciele mroku którzy onanizują się przy dźwiękach Blasphemy, tną żyletkami słuchając Beherit i zasłuchują się bez pamięci w Conqueror - powinni się zainteresować. Ocenę wystawcie sami - ja się nie odważę, bo jak wspomniałem na początku, nie słucham w ogóle blacku.

Benton


 

 

Diabolical Holocaust'zine #1:


" Necrowar Holocaust"
Bestial Raids gra zimny, okrutny i kurwa jego mać jeszcze jakiś tam Black Metal. Kawałki zawarte na tym krążku są w miare krótkie, co sprawia że słucha się ich z przyjemnością. Mamy tutaj wściekłe wokale (drugi zajeżdża grindem), ciekawe (no może troszkę przesadziłem) riffy i ostre zapierdalanie na garach. Jak na nagrane w domowych warunkach demo ma fajne brzmienie (żeby sobie tylko tych słów nie wzieli do serca i nie zaczęli wszystko nagrywać w domu - hehe). W sumie 15 minut Pure Fucking Black Metalu. Cały materiał otwiera ciekawe intro, natomiast outro w przeciweństwie do intra jest chujowe. W końcu nie każda kapela jest idealna ale plus im się należy za chęci (hehe). Tak trzymać chłopaki!

ocena: 4/6

Carniveau


 

www.rockmetal.pl:


"Necrowar Holocaust"
Wiosną zeszłego roku, w okolicach Miedzianej Góry, z inicjatywy dwóch młodzieńców powstała grupa Bestial Raids. W międzyczasie do duetu dokoptował perkusista. Dotychczas kapela ma na koncie jedynie dwa materiały nagrane podczas prób, a teraz nadeszła okazja, by zapoznać się z pierwszym demo zarejestrowanym w zaimprowizowanym domowym studio.

"Necrowar Holocaust" to sześć numerów (plus intro oraz outro) prymitywnego i wściekłego black metalu pełnego wszelakich bluźnierstw i bezeceństw. Bestial Raids gra brutalnie, szybko i niezbyt skomplikowanie, nieludzko przy tym hałasując. "Zasługa" takiego stanu rzeczy leży w dość słabej produkcji. Demo brzmi typowo "garażowo" - "blaszane" gary, dudniący bas, a w tle bzyczą gitary. No ale czego można się spodziewać po sesji nagraniowej w domowych warunkach?

Pierwsze wydawnictwo Bestial Raids emanuje bluźnierczym prymitywizmem i piekielnym klimatem. Szkoda tylko, że "Necrowar Holocaust" zupełnie nie grzeszy (to chyba dobrze?) sensowną jakością. Byłoby wtedy znacznie ciekawiej. Myślę jednak, że kompletnie nie przeszkodzi to fanom kanadyjskiego Blasphemy i fińskiego Beherit, by sięgnąć po to demo, bo właśnie w ich gusta powinien ten materiał trafić. A ja chyba poczekam na płytę o znacznie lepszej realizacji, bo mało czytelny hałas mnie nie przekonuje.

Subiektywna ocena (od 1 do 10): 5

autor: m00n


 

Multum In Parvo:


"Necrowar Holocaust"
Bestial Raids jest na dobrej drodze, by w 2020 roku stać się kolejnym kultowym zespołem, który był zmuszony nosić maski gazowe z powodu tego, iż cierpieli na chroniczny zanik zwieraczy w odbycie. To co wydobywało się z ich wnętrz notorycznie zatruwało im życie.

Bestialskie Obławy to nic innego jak lucyferyczne upławy, które objawiają się w wieku dojrzewania. Osobistości z Bestial Raids dojrzeć nie chcą, a swoją muzykę konserwują fetorem wydobywającym się z dokonań Beherit czy Blasphemy. Mam nadzieję, że "Necrowar Holocaust" został nagrany w jakiejś zatęchłej piwnicy, gdzie oprócz babcinych słoików z dżemem gościł prawdziwy duch metalu, który miał wpiekłowzięty wpływ na Necron'a, Sadist'a i C.Frosta'a. Bo jeżeli miał tu udział poczciwy Pecet to ja już schodzę do garażu ostrzyć noże i widelce.

Ten materiał to kawał prostego jak Andrzej Lepper necro war metalu, który swoim bestialstwem potrafiłby zmusić do szczytowania nawet Britnej Spirs. Stylistyka jest tak czytelna, że ja pierdolę jestem w dole. Jeszcze wystarczy tylko nie podcierać sobie dupy po rzadkim sraniu i womitować od czasu do czasu na swój korpus, a status ekstremalnej legendy murowany.

Choć wolę jak posuwa mnie w dupala taki Immolation, Nile czy Morbid Angel nie mogę nic zarzucić Bestial Raids. Kto kocha taką muzę z pewnością ma już ten materiał na półeczce, a reszta gejostwa... na paradę do Warszawy, ja już szykuję lateksowe majtochy! Ave kakaowe oczko!

Na psa urok, ale logo mają naprawdę kurewsko piękne! Aż boję się co chłopcy z Bestial Raids zrobiliby, gdyby bóg wyciął im psikusa i zamiast do piekła posłał do nieba. Hmm? Już wiem, cięliby się non stop jak na prawdziwych szatanistów przystało i wołali: jak chcę do taty!

Paweł Grędziński (6,66/10)


 

MetalruleZ:

 

"Necrowar Holocaust"
Bestial Raids to kapelka powstała nieco ponad rok temu. W tym czasie zdążyli już oni nagrać dwa reh'y i sklecić z nich w swoim domowym studio pierwsze demo "Necrowar Holocaust".
A co dokładnie słyszymy na tym pierwszym demo? Przede wszystkim hałas! Surowy, bezkompromisowy i bluźnierczy hałas. Od razu słychać że takie zespoły jak Beherit czy Blasphemy były wzorem dla muzyków z Bestial Raids. Wiem że to dopiero pierwsze demo ale chłopaki mogliby dodać trochę więcej 'od siebie'. Słucha się tego całkiem przyjemnie, nie powiem, ale ciągle mam wrażenie że "ja to już gdzieś słyszałem...". Jeżeli chodzi o samą produkcję to oczywiście można mieć masę zastrzeżeń. Brudne gitary, rzężący bas i blaszana perkusja. Musimy jednak pamiętać że jest to materiał nagrany w domowych pieleszach, więc suma summarum nie jest aż tak źle. Miałem okazję zetknąć się już z kilkoma materiałami home-prod. na których nie było słychać kompletnie nic...
Jak na pierwsze wydawnictwo to jest całkiem nieźle, można chłopakom wybaczyć kilka niedociągnięć. Jeżeli tylko będą rozwijać się we właściwym kierunku i następny materiał nagrają już w studio, to fani ekstremy będą mieli z nich jeszcze pociechę!

Prezes

Ocena: -7/10


 

Dusk Forest:

 

"Necrowar Holocaust"
O! to ci dopiero numer, a raczej 8 numerów brutalnego i szybkiego black metalu.
Wokale, scream na przemian z growlem - pasują jak ulał do szaleńczo szybkiego, wręcz psychopatycznego wyziewu.
W ostatnim czasie modne sę czyste wokale, ja nie doszukałem się żadnego i niech na następcach bedzie tak samo... gitary bliżej skojarzone ze starym marduk a gary... no możnaby się sprzeczać ile kompletów pałek ów pałker zdarł przy tworzeniu swoich partii. Miło jest słuchać starego surowego brzmienia w stylu Beherit czy Blasphemy. Można powiedziec że utwory "Bestial Raids", "Self-Desecration Inside The Lousy Sanctuary Of Christian Lord", "Grind The Head Of God", "Blasphemy In The Holy Land" oraz "Kingdom Of Gloom" - niszczą. Intro i outro tworzą z nimi kompletny obraz zniszczenia.
Całość dobrze dopracowana i zapięta pod samą szyję, mimo napisu: "recorded at home studio". Dla tych co lubią zabijać bez ograniczeń płyta na miarę ich oczekiwań. Polecam zwłaszcza, iż nagrany w listopadzie 2003r. kilkunastominutowy twór wieje chłodem od intro aż po outro...

/ Krieg /


 

Innsmouth webzine:

 

"Necrowar Holocaust" - czego można się spodziewać po wydawnictwie noszącym taki tytuł? Nie będzie ładnych melodyjek, wymuskanego brzmienia, miłości do bliźniego. Będzie za to siarka, chaos, koszmarne brzmienie i tona bluźnierstw, słowem - dźwiękowy terror o nazwie Bestial Raids.

Wobec popularności jaką cieszą się ostatnio twory takie jak Blasphemy czy Beherit, kwestią czasu było tylko powstanie polskiego odpowiednika tychże. Nie twierdzę bynamniej, że mamy w przypadku Bestial Raids do czynienia tylko ze średniej jakości kopią; przeciwnie - mimo oczywistych inspiracji (najbliżej chyba "Drawing down the Moon") czuć pewną dozę indywidualizmu. Podoba mi się konsekwencja, zapał do grania jakby nie patrzeć trudnej w kontakcie i wręcz chorej muzyki. Oczywiście są to dźwięki bardzo hermetyczne i raczej nie znajdą uznania poza kręgiem osób wiedzących o co chodzi w takim graniu, ale też nie wydaje mi się, by muzyków Bestial Raids cokolwiek obchodziło, że raczej nie ma szans na wywiad w Mystic Art.

Co najważniejsze jednak - te sześć kompozycji (plus intro i outro) mimo pewnego podobieństwa, nie nuży i człowiek nie męczy się podczas słuchania. Warto o tym wspomnieć bowiem nie zawsze (szczególnie u debiutantów) udaje się przełozyć chęć grania bezkompromisowej muzyki na interesujące dźwięki. Tutaj się to udało.

Podsumowując - jeżeli dzień rozpoczynacie od Anaal Nathrakh, a zasypiacie przy Bestial Warlust czy Beherit, Bestial Raids na pewno przypadnie Wam do gustu. Osobiście bardzo jestem ciakaw jaki kształ posiadać będzie ich następny materiał, a "Necrowar Holocaust" szczerze polecam, bowiem jest to kawałek naprawde świetnej, barbarzyńskiej muzy!

ocena: 8+/10

Nidhogg


 

Brutal Vomit 'zine:


"Necrowar Holocaust"
Coś ostatnio namnożyło się ekstremalnych hord które czczą "stare kulty". Nie wiem czy to dobrze czy nie, czy można mówić o trendzie, skupię się tu na muzyce tworzonej przez trójkę zapaleńców. "Necrowar Holocaust" jest pierwszym materiałem po dwóch reh. tapes, który chłopaki postanowili szerzej promować. W sumie nie mają się czego wstydzić. Brzmienie jest surowe, ale dość czytelne by stwierdzić, że BESTIAL RAIDS napierdala aż miło. Sześć kawałków ekstremalnego black metalu pokroju BLASPHEMY, niekiedy zalatuje również norweską siarką. Pożyjemy zobaczymy może z małego smoczka jakim jest BESTIAL RAIDS wyrośnie ohydna bestia, hehe?


Roger


 

Kultura Industrialna:



"Necrowar Holocaust"
Rzygać mi się chce, gdy pomyślę ile mamy black metalowych hord w Polsce! Większość członków tych "zespołów", programowo, nienawidzi lata i słońca, na zdjęciach robi groźne miny, a swoje niedostatki ukrywa pod warstwami sztucznej juchy czy maskami gazowymi i jeszcze te kilogramy gwoździ na rękach i nogach... Najgorsze jest to, że za całym tym pozerstwem nie podąża muzyka, która jest najczęściej nieskoordynowanym hałasem z beznadziejnym wokalem i brzmieniem - ogólnie jedzie gównem! Na szczęście są też takie bandy, które oprócz niewątpliwie groźnego image przykładają się do tworzonych przez siebie dźwięków i do tej nielicznej grupy zaliczyłbym również BESTIAL RAIDS, pochodzące z okolic Kielc. Wraz z demówką z roku 2003, czyli "Necrowar Holocaust" dostałem również flyersa, który w krótkich słowach opowiada o niezbyt długiej i ciekawej historii zespołu, a także o kapelach, które najmocniej wpłynęły na twórców tego materiału. Wśród wielu, mniej lub bardziej znanych, zespołów znalazły się takie legendy jak Beherit, Blasphemy, Bestial Warlust, Von i Sarcofago. No i kurwa, po raz pierwszy treść ulotki promocyjnej zgadza się z zawartością płyty :) Całość zaczyna się od (jakżeby inaczej :)) krótkiego acz złowrogiego intra, a później już tylko black metalowy huragan w surowym, prostym i wulgarnym stylu. Kawałki są dość zróżnicowane, ale najczęściej słyszymy mocno thrashowate zagrywki (Bestial Raids, Self-Desecration Inside The Lousy Sanctuary Of Christian Lord, Grind The Head Of God, Blasphemy in The Holy Land), które mnie czasem przypominają Sarcofago. Jednak zaraz potem nasze narządy słuchu poraża intensywny i skomasowany atak, jakby wyciągnięty z płyt Conquerora (Necrowar Holocaust, Kingdom Of Gloom) i wtedy już nie jest wesoło, bo nie każdy maniak zdzierży taką dawkę chaotycznego i brudnego black metalu. Domowa produkcja zapewniła chujowe brzmienie - bzyczące gitary generują jednak całkiem ciekawe riffy (czy ja przypadkiem nie słyszałem tam jakichś solówek ?!), a "garnkowata" perkusja, wcale tak nie irytuje jak na większości tego typu demosów. Muszę przyznać, że pierwsze oblicze BESTIAL RAIDS bardziej mi się podoba, ale z pewnością nie będziecie się nudzić czy męczyć przy słuchaniu całości tego wydawnictwa, bo 6 utworów, które znalazły się na " Necrowar Holocaust" to tylko 14 minut muzyki. Na koniec otrzymujemy, utrzymane w podobnych klimatach co początek, outro, które jakoś się dziwnie urywa, a może to tylko moja kopia jest taka... nic to, będę bardziej "true" posiadając taką wersję :) Warto także dodać, że Sadist, C.Frost i Necron, czyli muzycy, którzy grają pod szyldem BESTIAL RAIDS nie próżnują i już nagrali nowe demo "Order Of Doom", które poszło bardziej w kierunku brutalności i chaosu spod znaku Conqueror czy Revenge, ale według mnie jedynka jest lepsza. Jedno co się nie zmieniło, to wypasione logo zespołu i chociażby dla obejrzenia tego małego "dzieła sztuki" polecam zapoznanie się z tą muzyką.

 

/max/


 

Bad Taste #1(4)/2004:

 

"Necrowar Holocaust"
Wydawać by się mogło, że trend na retro granie zadławił się ogonem, który z lubością sam pożarł, jednak potrafi z siebie wypluć jeszcze ciekawe produkcje. O ile trend takowy w ogóle kiedykolwiek powstał, ale to temat na oddzielny felieton. Nie wiem, czy użycie terminu "retro" nie jest akurat na miejscu, ale sam zespół się chyba o to prosił. Skojarzenia jasne już po przeczytaniu track listy, wszelakie inne rozwiewają się po zerknięciu w biografię. "Barbarzyński Black Metal w stylu Beherit, Blasphemy, Bestial Warlust, Von, Conqueror, Impiety" - pozwolę sobie mieć odrobinę inne zdanie, przynajmniej jeżli chodzi o jakże popularne zespoły na "be". Twórczość Bestial Raids nie posiada specyficznej, mrocznej atmosfery Beherit, nie ma w niej okiełznanego chaosu Blasphemy, nie mówiąc już o Conqueror, jest za to masa innych pyszności, wyróżniających grupę spośród bandy obszargańców, którzy po odzianiu się w gwoździe i nagraniu reha o zerowej słyszalności pretendują we własnym mniemaniu do bycia "kultem". Przede wszystkim, Bestial Raids potrafi grać. Nie jest to zresztą wybitnie trudna sztuka, biorąc pod uwagę stopień złożoności kompozycji i aranżacje, niemniej chłopaki przycinają równo i z zacięciem, a to w gronie ponurych wyznawców teorii, że od muzyki ważniejsza jest ideologia, już spore osiągnięcie. Poza tym mają głowę do tworzenia niezłych hitów - wszystkie utwory charakteryzuje specyficzna, wściekła przebojowość, której może nie tak blisko do kapel, które zapisały się w encyklopediach Metalu, ale uparcie kojarzą mi się z dziesiątkami demówek kapel z różnorakich egzotycznych miejsc, które kiedyś się z upodobaniem kolekcjonowało. Pytanie - co dalej. Płyta nagrana w dobrym studio? Kto to wyda? Dziesięć następnych demówek? Ile można. Ach, te dylematy... Ja będę zerkał na dalszą twórczość tych trzech Niegrzecznych Złośników Z Pod Mostu, bo muzyka i opętańcze wokale na tej demówce podobają mi się zajebiście.

 

Andzej